moj brat robi mi dobrze
To dobrze, Moj Synu. ofabijan napisała: > bylem juz u spowiedzi i juz nie grzesze. - to dobrze, Moj Synu. Pan Ci to kiedys wynagrodzi w dobrej zonie i kochanych dzieciach Dzis mi jedna z moich > kochanek wysłąła filmik MMS jak sobie robi dobrze - ale filmik mi podeslij, zobacze, czy dziewcze. Wt, 27-10-2009 Forum: Towarzyskie - To dobrze
Mój brat powiedział, że na gitarze, a ja chciałem jak najszybciej wyjść z domu, więc powiedziałem: ‘Flet! Chcę grać na flecie.’ I to właśnie znaleźliśmy pod choinką na święta
Mój brat ma 14 lat i mieszka ze mną. Nie raz widziałem jak mu stanął i nie raz się masturbował jak byłem w domu i w ogóle się tego nie wstydzi. Wiem że to jest nie normalne że chłopak się masturbuje przy kimś ale przynajmniej nie robi tego przy kolegach tylko przy bracie. Odpowiedz na ten komentarz.
Napisz w języku hiszpańskim mój brat źle się dzisiaj czuje. Twoja ciocia czuję się bardzo dobrze. Nasza babcia czuje się dzisiaj okropnie .Czuję się szczęśliwa.
Komentarze do: JAK ŻONA ROBI MI DOBRZE . Dodaj komentarz. 14:38. Następne wideo: BIEDRONKOWE ZAKUPY - KOSMICZNE CENY - ŚWIEŻYNKA BRAT VS BRAT. 1080p
Quel Pseudo Choisir Pour Un Site De Rencontre. zapytał(a) o 17:01 Moj brat powiedzial ze zrobi mi dobrze zgodzic sie? ja ma 16 lat on 30 Odpowiedzi Ja? odpowiedział(a) o 17:01 TERAZ ma 30 ;d ?prędzej pisałaś że 25 :DD blocked odpowiedział(a) o 17:02 Z bratem? To troszke takie pato :o blocked odpowiedział(a) o 17:03 hmmm ostatnio było że brat ma 25 chyba a sądzę że jesteś tą samą osobą więc muszę przyznać że masz bardzo szybko starzejącą się rodzinę za jakieś 2 godziny twój brat będzie już po pięćdziesiątce xd Uważasz, że ktoś się myli? lub
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2020-08-30 16:39:28 Evakowal Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-08-30 Posty: 1 Temat: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Hej. Potrzebuję waszej od tego że wychowywałam się w kochającym, ale niepełnym domu. Mój biologiczny ojciec zostawił mamę jeszcze gdy była w ciąży. Z następnym partnerem nie wyszło, rozstali się 10 lat temu. Ja aktualnie mam 22 się okazało - mam również przyrodniego brata. Jest starszy o 3 lata i wiedział o moim istnieniu od zawsze. Ja dowiedziałam się dopiero znaczy znałam go z widzenia, ale nigdy nie mieliśmy kontaktu i nie wiedziałam, że jest moim zwróciło moja uwagę, to jego zachowanie. Jak dla mnie - dziwne. On nie widzi w tym nic mnie, chce spędzać ze mną cała dobe.. Dosłownie!Na początku myślałam, że cieszy się z siostry, moja mama też tak myślała. Myślałyśmy ze mu minie a to się nasila. On nie ma kontroli nad tym co robi, tak mi się wydaje. Przychodzi cały czas, a jak musi iść (mama wygoniła go po 3 dniach u nas) to cały czas dzwoni i pisze do mnie. Mogę nie odpisywać bo śpię czy jestem zajęta - co chwilę przychodzą wiadomości. Podliczyłam że w ciągu 6 godzin nieaktywności dostałam ich tego dochodzą głupie żarty. Pytam go, gdy przyjdzie :na co masz ochotę, a on mówi : na Ciebie. Pytam, czy ma dziewczyne w zupełnie luźnej rozmowie - on mówi że nie bo po co, skoro ma mnie. Albo, ze woli patrzeć na mnie zamiast w komputer /telefon ; gdy jestem ze znajomymi to mówi jak to oni mają dobrze, bo mogą spędzić ze mną czas. Jak coś się dzieje to zawsze mnie broni. Bawi się moimi włosami, pożera wzrokiem, choć przenosi wzrok gdzieś indziej gdy go przyłapię, ostatnio chciał mi zrobić malinkę na szyi.. Niby w że wyjeżdżam na studia w przyszłym roku to ten już, że jedzie ze mną bo chce mieć mnie blisko. Później mówi że to żarty i nie kręcą go siostry. A ja już jestem zmieszana wszystkim. Tak, przytulaliśmy się.. Smyral mnie po plecach, włosach, łapał za rękę 2 Odpowiedź przez Bullinka 2020-08-30 17:52:25 Bullinka Redaktor Działu Prawo, Psychologia i Emigracja Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-10 Posty: 1,114 Wiek: 50 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Masz problem...Byla niewielka bliskosc, do ktorej nie powinno sie zakracil w tym wszystkim. Adoruje, pisze itd jak twoj ja bym zrobila: przestala miec czas na pisanie z nim, wychodzenie czy spedzanie czasu. Powiedziala mamie o swoich obawach, aby przestal bywac w waszym domu. I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne... 3 Odpowiedź przez Ela210 2020-08-30 19:58:41 Ela210 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,099 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? takiego brykającego brata to musisz ostro utemperować. On chyba nie radzi sobie z emocjami ze jest obok kobieta w jakimś sensie "jego" chociaż daj sobie wejść na głowę. Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 4 Odpowiedź przez Gary 2020-08-30 20:00:45 Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Pożądanie go męczy... Ma na Ciebie ochotę Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". 5 Odpowiedź przez paslawek 2020-08-30 20:07:02 paslawek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-03-18 Posty: 13,319 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Dla równowagi żeby nie było za wesoło to podpowiem że sytuacja w jakiej znalazła się Autorka jest jedną z tych w których bardzo często dochodzi do gwałtu .Evakowal goń go jak najprędzej i nie przejmuj się tym co ktokolwiek sobie pomyśli lepiej na zimne coś za bardzo się przykleił do ciebie i jak napisano wcześniej nie ma kontroli nad emocjami ,pożądaniem trochę alkoholu i nieszczęście gotowe może i przesadzam ale nie tak bardzo. "Cichociemny na paralotni" 6 Odpowiedź przez Bullinka 2020-08-30 20:11:45 Bullinka Redaktor Działu Prawo, Psychologia i Emigracja Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-10 Posty: 1,114 Wiek: 50 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? paslawek napisał/a:Dla równowagi żeby nie było za wesoło to podpowiem że sytuacja w jakiej znalazła się Autorka jest jedną z tych w których bardzo często dochodzi do gwałtu .Evakowal goń go jak najprędzej i nie przejmuj się tym co ktokolwiek sobie pomyśli lepiej na zimne coś za bardzo się przykleił do ciebie i jak napisano wcześniej nie ma kontroli nad emocjami ,pożądaniem trochę alkoholu i nieszczęście gotowe może i przesadzam ale nie tak przesadzasz. Takie sytuacje sie zdarzaja. Lepiej temu zapobiec. I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne... 7 Odpowiedź przez Istotka6 2020-08-30 23:20:28 Istotka6 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-30 Posty: 2,145 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Ja też widzę w Nim egzemplarz na przyszłego gwałciciela, psychofana. Przerażające jest to co on mówi do Ciebie, to nie jest normalne... Na Twoim miejscu wyjechałabym jak najszybciej, nie utrzymywała z Nim kontaktu a teraz mocno ochlodzilabym relacje Często się zdarza romans między kuzynami i może on z tych co zakochuja się w kuzynostwie tylko tego nie przyzna ale to widać że z Jego strony jest zdecydowanie coś więcej niż rodzinne relacje Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu. 8 Odpowiedź przez Gary 2020-08-30 23:26:14 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-08-30 23:26:29) Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Jak dla mnie zwykły podryw, ale mają pecha, bo są powiązani rodzinnie. Gdyby tego powiązania nie znali, to by ze sobą byli. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". 9 Odpowiedź przez Bullinka 2020-08-30 23:37:51 Bullinka Redaktor Działu Prawo, Psychologia i Emigracja Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-10 Posty: 1,114 Wiek: 50 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Gary napisał/a:Jak dla mnie zwykły podryw, ale mają pecha, bo są powiązani rodzinnie. Gdyby tego powiązania nie znali, to by ze sobą racje...Jednak wiedza. Zgodnie z prawem taka relacja jest nielegalna. Poza tym ona widzi w tym problem ( tak wnioskuje ). I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne... 10 Odpowiedź przez Monoceros 2020-08-31 00:54:16 Monoceros Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-03-13 Posty: 3,147 Wiek: XXX Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Legalne czy nie, wypada czy nie - dziewczynie to nie odpowiada. Więc nie ma o czym gadać - działaj jak z każdym facetem, którego zalotów nie chcesz znosić. Ogranicz kontakt, nie spotykaj się sam na sam, nie odpisuj na wiadomości, powiedz mu, że na nie masz ochoty na takiego jego zachowania. Piszesz, że przytulaliście się, że głaskał cię, trzymał za rękę - to nie brzmi, jakbyś reagowała na te zachowania stanowczo. Teraz zacznij - zero kontaktu fizycznego. Niech nie ma najmniejszej wątpliwości, że jego zachowania są mile widziane. If you can be anything, be kind. 11 Odpowiedź przez Olinka 2020-08-31 01:19:09 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,381 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Jak to się stało, że nagle, po wielu latach, dowiedziałaś się o jego istnieniu? Dlaczego zaczął bywać w Twoim domu? Dlaczego w nim nocuje? Jak na 25 lat zachowuje się bardzo niedojrzale, żeby nie napisać szczeniacko. W dodatku wydaje się nie mieć żadnych zahamowań. Od razu po przeczytaniu Twojego posta pojawiła się u mnie myśl, że on może być niebezpieczny i bałabym się zostać z nim sam na sam. Jak wcześniej zauważono, on nad sobą nie panuje i nie wiadomo do czego zdolny jest się posunąć, jeśli nadarzy się stosowna okazja, a okoliczności będą dodatkowo sprzyjające (alkohol, impreza). Niedobrze się stało, że doszło między Wami do jakiejkolwiek czułości - to mogło go ośmielić, ale też dodatkowo pobudzić. Na domiar złego z racji pokrewieństwa brat w Twoim towarzystwie czuje się bardzo pewnie i nie ma oporów, by nadużywać Waszej gościnności. "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] 12 Odpowiedź przez Lady Loka 2020-08-31 07:35:23 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,039 Wiek: w sam raz. Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? A ja nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego mu nigdy nie powiedziałaś otwarcie i wprost, że nie chcesz z nim takiej relacji, nie chcesz, żeby Cię dotykał, masował itd?Wiesz jaki jest to po co pozwalacie na jego nocowanie u nas? Po co chodzisz z nim na imprezy? Czemu mu na takie zachowanie dajecie przyzwolenie?Nie gra mi to jedno z drugim. Gdybym nie chciała czyjegoś zachowania to bym o tym mówiła wprost i bym nie doprowadzała do ryzykownych sytuacji. Ty nie robisz nic żeby ten kontakt ograniczyć. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 13 Odpowiedź przez feniks35 2020-08-31 09:32:16 feniks35 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-06 Posty: 4,152 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Lady Loka napisał/a:A ja nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego mu nigdy nie powiedziałaś otwarcie i wprost, że nie chcesz z nim takiej relacji, nie chcesz, żeby Cię dotykał, masował itd?Wiesz jaki jest to po co pozwalacie na jego nocowanie u nas? Po co chodzisz z nim na imprezy? Czemu mu na takie zachowanie dajecie przyzwolenie?Nie gra mi to jedno z drugim. Gdybym nie chciała czyjegoś zachowania to bym o tym mówiła wprost i bym nie doprowadzała do ryzykownych sytuacji. Ty nie robisz nic żeby ten kontakt Mam takie same odczucia. Jakby Autorke ten zakazany owoc tez rajcowała ale z racji tego, ze wie ze nie wolno to przerzuca ciezar odpowiedzialnosci na brata napalenca a ona coz bidulka, moze sie na niego sama nie rzuca ale dozwala na te miziania, smyrania i teksty o byciu "jego". A dla niego to jest ciche przyzwolenie i chyba dobrze to chlopak odczytuje. Jesli naprawde by to Autorce wadzilo to powiedzialaby wprost: sluchaj ciesze sie ze mam Ciebie jako brata i chce utrzymywac kontakt ale nie czuje sie komfortowo gdy zachowujesz sie dwuznacznie, nawet jesli robisz to tylko w zartach. Wez wiec zbastuj z tymi gestami i slowami bo inaczej bede musiala niestety ograniczyc nasze kontakty do minimum bo czuje niesmak. A tymczasem najwiekszym problemem Autorki nie jest to jak brata wystopowac w tych zachowaniach tylko czy on sie zakochal. 14 Odpowiedź przez Witek7 2020-08-31 09:50:25 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-08-31 10:24:43) Witek7 Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-11-14 Posty: 238 Wiek: XXI Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Oględnie napisałem, że najprawdopodobniej jest to prowokacja... i skasowano mój post. O co chodzi? Nikogo nie obraziłem. Czy nie można już tu napisać własną opinię?Niepoważne to jest. Albo jest to wpis osoby o kazirodczych ograniczające się do stwierdzenia, że dany wątek jest prowokacją, traktujemy jak off-top, po czym usuwamy bez ostrzeżenia. Ponadto, jeśli masz wątpliwości co do jakiegoś wątku, dostępna jest opcja „raportuj”, z której proszę, byś w przyszłości skorzystał. Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych) 15 Odpowiedź przez Gary 2020-08-31 10:14:18 Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Bullinka napisał/a:Gary napisał/a:Jak dla mnie zwykły podryw, ale mają pecha, bo są powiązani rodzinnie. Gdyby tego powiązania nie znali, to by ze sobą racje...Jednak wiedza. Zgodnie z prawem taka relacja jest nielegalna. Poza tym ona widzi w tym problem ( tak wnioskuje ).To niech nie flirtuje, niech się nie całuje, niech nie daje włosów do głaskania. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". 16 Odpowiedź przez Ela210 2020-08-31 17:15:40 Ela210 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,099 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał?? Gary napisał/a:Bullinka napisał/a:Gary napisał/a:Jak dla mnie zwykły podryw, ale mają pecha, bo są powiązani rodzinnie. Gdyby tego powiązania nie znali, to by ze sobą racje...Jednak wiedza. Zgodnie z prawem taka relacja jest nielegalna. Poza tym ona widzi w tym problem ( tak wnioskuje ).To niech nie flirtuje, niech się nie całuje, niech nie daje włosów do podszedł ją..metoda na brata przyrodniego. Swoją drogą to wku...ze te kobiety mają tyle zamieszania z powodu męzczyzn z tamtej mamie, autorko. Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 17 Odpowiedź przez WendyW 2020-09-10 13:37:00 WendyW Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-30 Posty: 253 Odp: Czy mój brat się we mnie zakochał??Powiem brutalnie, musisz się całkiem odciąć. Miałam tak z kuzynem, flirt, podteksty, milion wiadomości. Przestałam się do niego odzywać, odpisywac więc wyczuł, że przegiął. Ostatnio tylko na jakimś portalu społecznościowym gdzie ktoś mnie oznaczył na zdj. Skomentował, że jestem super piekniutka i serduszka. Zaczekam kilka dni i usunę komentarz, więc rozumiem Cie i niestety musisz zastosować ostre cięcie lub mu to powiedzieć. Ja się nie odważyłam. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Temat: Mój brat bije swoją narzeczoną... Damski bokser. Łatwo traci nerwy, bije ją za byle co, oprócz przemocy fizycznej, stosuje psychiczną. Zniewala ją,nie pozwala wyjść z domu bez jego zgody, pracy szukał jej on, żeby przypadkiem nie znalazła lepszej i dalej, niż w jego zasięgu (chodzi mi o to, że nie mógłby po nią przychodzić). Jest zaborczy, zazdrosny. Ale z tym można by było wygrać, gdyby nie to, że jest też tak gwałtowny. Nie panuje nad swoją agresją. Niedawno chciała się od niego wyprowadzić. Uderzył ją w twarz, a później odłączył internet. "Przeprasza" ją kupując jej drogie prezenty- ostatnio była to suszarka i lampa do paznokci z całym zestawem. Nóż w kieszeni mi się otwiera, ile razy ja zaczynam z nim temat, dostaje piany, mam "zamknąć pysk", robi sobie ze swojego zachowania jaja, bagatelizuje problem i w nosie ma to,co mówię. O psychologu nie chce słyszeć, uważa, że to ona i ja powinnyśmy się leczyć. Ostatnio dostała zakaz przychodzenia do mnie, mojego narzeczonego i dzieci na głupią kawę. Bo "mieszamy jej w głowie". Rozmowa z moją matką i ojczymem nie dała NIC. Nie wierzą, dla nich Ł. jest zasranym świętoszkiem, bo kończy studia (załatwione przez mamę), ma dobrą pracę (gdzie mama to jego plecy), ma mieszkanie (załatwione przez mamę). Poza tym dodatkowym "usprawiedliwieniem" wg naszej matki jest to, ze Ł. przychodzi i tak całuje, przytula swoją narzeczoną, takie jej daje prezenty, studia jej opłaca, zarabia, żeby miała dobre życie.. i to ona jest niewdzięczna, ze ma czelność się na niego skarżyć. I gdyby mój facet miał więcej rozumu, powinnam i ja być bita ile wlezie, bo wg niej jestem czarną owcą w rodzinie. Moi dziadkowie również nie niedoszła jeszcze bratowa boi się cokolwiek powiedzieć. Uważa, że to wstyd przed ludźmi. Żal jej tego,co już ma ona i Ł. Wie, że moja rodzina by ją zjadła żywcem, a nie ma tutaj nikogo ze swoich, bo przeprowadziła się ze swojej wsi do miasta w którym mieszkamy. Na moje rady reaguje niechętnie, bo boi się po prostu, ze jeśli ucieknie od mojego brata, wróci do mamy, później będzie miała jeszcze gorzej. Proponuję jej spotkanie u psychologa, zgłoszenia na policję po każdym pobiciu... raz sama wysłałam dzielnicowego do nich.. wyparła się wszystkiego. Ze strachu a ja nie wiem, co mogę jeszcze zrobić. Boję się, że pewnego dnia wydarzy się tragedia, bo on naprawdę jest nieobliczalny. Szkoda mi dziewczyny, bardzo ją lubię, jest kochana i miła, jest świetną gospodynią, a trafiła na takiego tyrana, którym się mój brat okazał... Nie jest tak ciągle. Są dni, kiedy potrafi się jej tak podlizać, jest tak miły i kochany i do rany przyłóż, że aż mdli. W dodatku ma wielkie ciągoty do alkoholu, sam urządza sobie samowolkę, w dodatku często koledzy są ważniejsi. Mieszkają sami, nie mają dzieci,a ona nie ma żadnych rozrywek. On wychodzi, ona zostaje. Albo wychodzą gdzieś razem i jest pilnowana jak więzień. Albo jego pilnuje,bo się schleje jak świnia. Serce mi się kroi,bo widzę, jak jej ciężko. Nie potrafi się odważyć na jakikolwiek krok. Wstyd mi też za tego matoła, wstyd, ze tak go wychowali, rozpieszczali i dawali taki przykład w domu. W efekcie to ona poświęca się ciągle- on nawet nie raczy odkurzyć. Myjąc okna, chował się przed sąsiadami,bo przecież wg niego to takie "niemęskie" i wstyd przed ludźmi, ale matka mu kazała,to posłusznie się poddal. Mojego faceta brat określa różnorakimi, wulgarnymi synonimami "mięczaka" z byle powodu. Chociażby dlatego, ze dzielimy obowiązki w domu po połowie, ze zajmuje się dziećmi, że chodzi ze mną na zakupy, sprząta, czy robi dla naszej rodziny obiad. A moim zdaniem, największą "pi**ą" w tym wszystkim jest nikt inny, tylko on. Jeśli już raz się odważył podnieść rękę, będzie to powtarzał, dopóki nie dostanie porządnego kopa. Napisałam bez ładu i składu, ale nawet nie wiem, jak ten problem ugryźć i od czego w ogóle zacząć. Nie wiem, co robić. Jak otworzyć oczy, bo głównie strach i wstyd trzyma ją przy nim. Jak uświadomić rodzinę, ze mój brat, mając takie ich ciche przyzwolenie, będzie coraz gorszy? Bo ja wiem, ze oni wiedza. Inaczej by tak agresywnie nie reagowali na kawałek prawdy. Bo to Ł. jest tym idealnym synem i nikt nie ma prawa powiedzieć na jego temat nic i oni i ja widziałam te siniaki, pożyczała ode mnie podkład, żeby zakryć je na twarzy... co jakiś czas są mocniejszego koloru, większe i trudniej znikają. A z drugie strony to o mimo wszystko mój brat, myślę, że wizyta u psychologa bardzo by mu pomogła, ale..on wie, że ma wsparcie rodziców, dziadków i kolegów i nie widzi, jak bardzo krzywdzi. Martwi mnie to okropnie, nie potrafię pomóc i jestem zła z tej bezsilności, żal mi dziewczyny. i tego, co się stało z moim bratem. Mimo wszystko go kocham, jakimś tam rodzajem miłosci braterskiej, ale nie uważam, zeby z tego powodu miał mieć taryfę ulgową w ocenie swojego zachowania. Sama byłam dość bita i poniżana przez ojczyma, by teraz spokojnie patrzeć na to że mój brat powtarza schematy z domu. Potrafię zrozumieć, że po części wpływ na niego miało wychowanie, ale jest dorosłym człowiekiem, który powinien ponosić odpowiedzialność za swoje zachowanie i czyny. Niestety mama go zawsze usprawiedliwi, da wikt i opierunek, zapewni wsparcie. Boję się, że dojdzie do tragedii, bo skoro rodzina najbliższa nic nie widzi i nic nie słyszy... to gdzie w takim razie szukać wsparcia i pomocy???
fot. Adobe Stock, cherryandbees Stefan urodził się dwa lata po mnie, a mama świata poza nim nie widziała. Na efekty nie trzeba było długo czekać… Z rozpieszczonego bachora wyrósł leniwy wieczny chłopiec. Nawet ślub i narodziny córki go nie zmieniły. Telefon zadzwonił jak na alarm. Wyczułam, że to coś ważnego. Podbiegłam do aparatu, podniosłam słuchawkę.… – Matka miała wylew – powiedział ojciec bez wstępów. – Żyje? – rzuciłam głuchym głosem. – Żyje. Ma lekki niedowład i kłopoty z wymową, ale lekarze zapewniają, że to przejściowe – usłyszałam. – To znaczy, że jest przytomna? – Tak. Już pytała o Stefanka. O ciebie też, oczywiście. Oczywiście… ale jak zawsze w drugiej kolejności. Na pierwszym miejscu, w jej myślach i sercu panował niepodzielnie Stefan, mój młodszy brat, uroczy drań. Pakował się w kłopoty od małego, ale wszystko uchodziło mu na sucho. Nauczyciele odpuszczali mu wyskoki, za które każdy inny zostałby relegowany ze szkoły. Matka wybaczała mu kłamstwa, wagary, złe stopnie, podkradanie drobnych z portmonetki, popalanie po kątach i powroty do domu nad ranem. – Młody jest, musi się wyszaleć… – mawiała z wyrozumiałością. Mnie szlag wtedy trafiał. Bo ja, ta grzeczna i porządna, nie dostawałam od niej tyle uczucia co on. Czasami chciałam się zbuntować, wykręcić jakiś numer, żeby choć raz na mnie skupiła całą swoją uwagę, tylko że nie mogłam. Widziałam, że mama robi dobrą minę do złej gry. Uśmiechała się, cierpiąc w duchu, że jej ukochany synuś nie zamierza spełnić pokładanych w nim nadziei. Mając dwadzieścia pięć lat, wciąż zachowywał się jak nastolatek. Bez konkretnej pracy, bez widoków na jej dostanie, bez mieszkania, samochodu, bez aspiracji czy chęci ustatkowania się. Bo przenoszenie się od jednej dziewczyny do drugiej, życie na ich koszt, trudno nazwać przyszłościowym planem. Zwłaszcza że zawsze mógł wrócić pod opiekuńcze matczyne skrzydła. Ja pogoniłabym go, gdy tylko przerwał studia! Nie chciało się leniowi uczyć, niech teraz zasuwa do roboty, niech zapracuje na siebie, zamiast ciągnąć ze wszystkich wokół. Mama za każdym razem ulegała i przyjmowała Stefanka pod swój dach, który ten traktował jak darmowy hotel. Gdyby nie ojciec, matka nieustannie by go karmiła, opierała i dawała mu pieniądze. Wystawił mu walizki za drzwi Ale nasz tata, marynarz dalekomorski, gdy wracał do domu, chciał mieć spokój i żonę tylko dla siebie. Gdy więc trzy lata temu ostatecznie przeszedł na emeryturę, pierwsze co zrobił, to wystawił walizki synalka za drzwi. Byłam przy tym i miałam ochotę bić tatusiowi brawo. – Jesteś dorosły – uświadomił Stefanowi. – I albo zaczniesz uczestniczyć w opłatach za czynsz i jedzenie, albo mówię ci „do widzenia”. Zacząłem harować na rodzinę w wieku osiemnastu lat jako zwykły majtek, dosłużyłem się stopnia bosmana. Opłaciło się, na starość nie będziemy z matką biedować, ale widać, nie ma nic za darmo. Dochowałam się wspaniałej, samodzielnej córki – obdarzył mnie czułym, pełnym dumy spojrzeniem – i syna, który wciąż trzyma się matczynej spódnicy – jego wzrok zatrzymał się na Stefanie i stwardniał. – Nie zamierzam kredytować cię w nieskończoność. – Co do tego kredytu… – wszedł mu w słowo Stefanek, jakby kompletnie nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. – Mam na oku niezły interes, potrzebuję tylko trochę gotówki na początek, na rozkręcenie biznesu, może tata podżyrowałby mi… Ojciec wybuchnął śmiechem; aż mu łzy z oczu poleciały. Matka też ocierała łzy, ale daleka była od radości. Wiedziała, podobnie jak ja, że tym razem ojciec nie popuści. Nawet nie próbowała przekonywać taty, wstawiać się za synkiem. – Chodź, podrzucę cię, gdzie będziesz chciał – pogoniłam go. Z ociąganiem złapał plecak i torbę, jakby oczekiwał, że będę nie tylko jego kierowcą, ale i tragarzem. Niedoczekanie! Zanim wyszłam, mama podeszła do mnie, wcisnęła mi do ręki tysiąc złotych i poprosiła cicho: – Pomóż mu, Dorotko. Pozwól zamieszkać u siebie choć na parę dni, póki nie znajdzie czegoś innego. Zrób to dla mnie, córeczko, bardzo cię proszę, bo ze zmartwienia nie zasnę. Tu masz pieniądze, to dla niego. Wiedziała, jak mnie podejść. A ja nie umiałam jej odmówić, na swoje nieszczęście. Stefan miał się zatrzymać na parę dni, został przez dwa miesiące. Przez ten czas oglądał telewizję, grał na komputerze i czynił spustoszenie w naszej lodówce. Oczywiście nie sprzątał, nie zmywał, nie wynosił śmieci. Kiedy zaczął marudzić, że brakuje mu czystych skarpet i majtek, a koszule prasuję mu nie tak dobrze jak mama – miałam dosyć. Mój mąż też. – Jak poszukiwania pracy, szwagrze? – zagadnął przy kolacji. – Powoli. Miałem kilka ofert, ale nic ciekawego. Nie zamierzam się tanio sprzedać. Mam swoją godność. – Co ty powiesz? – prychnęłam. – To ona przeszkadza ci w praniu własnych gatek? – Ty znowu o tym… – westchnął ciężko. – Jesteś gorsza od matki, ona przynajmniej się nie czepia. – Ale ja nie jestem twoją matką. – Jesteś moją kochaną starszą siostrą. Możesz zrobić mi jeszcze kilka kanapek? – zapytał przymilnie, podając mi talerz. Nic mu to nie dało. – Nie, nie mogę – odparłam zimno. – A to jest twoja ostatnia noc w tym domu. Jutro się wyniesiesz. Moja cierpliwość się wyczerpała. Wyniósł się, wielce obrażony. I przez parę miesięcy nie dawał znaku życia. Potem bomba wybuchła. Zjawił się u rodziców z narzeczoną. Jakimś cudem poznał i oczarował miłą, skromną dziewczynę, która dorabiała sobie do studiów pracą opiekunki do dziecka. Polubiłam ją od razu. Dlatego chciałam ostrzec biedaczkę, w co się pakuje, ale mama mi nie pozwoliła. – Nie rób tego, proszę cię! – błagała. – Stefanek chyba po raz pierwszy zakochał się naprawdę. Chce się żenić, może wreszcie się ustatkuje… Miałam co do tego poważne wątpliwości, ale zachowałam je dla siebie, bo matka wręcz promieniała szczęściem. Nie powiedziałam także słowa, gdy tuż po ślubie Beata zaszła w ciążę, i nim się obejrzałam, zostałam ciocią. Mała Ola była przeurocza. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Dlatego daleka byłam od satysfakcji, gdy Stefan wciąż zachowywał się jak idiota. Rzucał się od jednego nieudanego przedsięwzięcia do drugiego. Pożyczał na prawo i lewo, wciąż bredził, że jeszcze miesiąc, dwa, a los się odwróci; podczas gdy jego żona i córka wciąż mieszkały kątem u rodziców Beaty. Stefan niczego się nie nauczył; gorzej, nie doceniał tego, co ma. Zaczął zadawać się z podejrzanym towarzystwem, grać na giełdzie, nie wiedzieć zresztą za co; chyba nawet zdradzał Beatę, czego już kompletnie nie mogłam pojąć. Nie tylko lubiłam tę dziewczynę – podziwiałam ją. Jednocześnie studiowała, prowadziła dom i wychowywała dziecko. Właśnie ze względu na nie, podjęła decyzję o rozwodzie. – Tak dłużej nie da się żyć – zwierzyła mi się ostatnio. – Nie szanuje mnie, nie zajmuje się Oleńką, wciąż gdzieś znika. Wraca wstawiony i pachnie damskimi perfumami. Ma kogoś… – w jej oczach zalśniły łzy. – Kocham go, ale to nie znaczy, że wybaczę mu każde świństwo. – Nie wybaczaj – poradziłam jej z głębi serca. – Za dużo mu wybaczano, od małego. Myśli, że wszystko mu wolno. Nie odpuszczaj. Już nie dla jego dobra, ale dla własnego i małej. Nie poddawaj się, bądź twarda. Jestem z tobą. Postawię się rodzinie, bo wiem, że masz rację. Nikomu, nawet mamie, nie dam się przekonać. Dość usprawiedliwiania tego drania. Wreszcie szczerze porozmawiałyśmy Informacja o rozwodzie dobiła matkę. Dosłownie nikła w oczach. Wiadomość o jej wylewie przeraziła mnie, jednak nie zaskoczyła. Jej reakcja także. Syn mało nie wpędził jej do grobu, a ona zapytała najpierw o niego; nie o córkę, wnuczkę, tylko o syna; przyczynę kłopotów… Nie umiałam zrozumieć takiej bezwarunkowej miłości. Był jej dzieckiem, ale bez przesady. Zagłaskała kota na śmierć. A ja? Co ze mną?! Nigdy jej nie zawiodłam, nie przyniosłam wstydu, lecz nie miałam złudzeń, kogo będzie bronić, za kim się wstawi. Też mi sprawiedliwość! Stefanek dostawał miłość na tacy, ja musiałam o nią zabiegać, dowodzić na każdym kroku, że zasługuję na pochwałę czy czułe słowo. Moja matka zwyczajnie mnie nie kochała. Tak bardzo uwielbiała Stefana, że dla mnie już nic nie zostało. Albo prawie nic… Nadzieja na te okruchy spowodowała, że gnałam do szpitala jak szalona. Nie liczyłam na wiele. Marzyłam, by raz zapomniała o nim, a pomyślała o mnie. O tym, jak ciężko było mi obrócić się przeciwko niej, stanąć po stronie Beaty. Nie zrobiłam tego dla siebie, ale dla Oleńki i Beaty. One jeszcze miały szansę. Stefan zbyt dużo ich zaprzepaścił. Mama była taka blada, taka krucha i bezbronna w wielkim metalowym, szpitalnym łóżku. Spała, a ojciec tkwił przy niej jak strażnik. Na mój widok poderwał się z miejsca. – Czekała na ciebie. W kółko pytała, kiedy przyjdziesz – szepnął. – A Stefan? – Przyszedł i poszedł – mruknął. – Nie zatrzymała go? – zdziwiłam się. – Na starość zmądrzała. Stefan przybiegł tu, płacząc i żaląc się, że Beata zwariowała, nie daje się przekonać, że naprawdę chce go rzucić. O zdrowie matki nawet nie zapytał. – A mama? – Powiedziała, że się na nim zawiodła. „Jeżeli stracisz rodzinę, nie chcę cię widzieć”. Jej własne słowa. – Tak? – nie mogłam uwierzyć. – Tak… – odparła mama, otwierając oczy. – Zostaw nas same – zwróciła się do ojca. Mówiła z trudem, ale kategorycznie. Tata grzecznie zniknął za drzwiami. – Myliłam się. Przez tyle lat… Myślałam, że jeżeli będę powtarzać, jak go kocham… uwierzy… poprawi się. – Mamo, odpocznij! Serce mi się krajało, gdy próbowała się przede mną tłumaczyć. Nieważne, kocha mnie czy nie. Była cudowną matką, wychowała mnie na wartościowego człowieka. Grunt, że zrozumiała. Kochając Stefana za bardzo, wyrządziła mu więcej szkody niż pożytku. Ja wyszłam na tym układzie dużo lepiej. – Nie mów tyle, mamusiu, męczysz się. Ja rozumiem. Czasami nie starcza miłości dla dwójki dzieci. Stefan powinien być jedynakiem. Najważniejsze, żebyś wyzdrowiała. – Jedynakiem? A kto wtedy byłby moją pociechą i dumą? Myślałam, że wiesz, jak cię kocham… Taka mądra dziewczynka powinna wiedzieć… Musiałam wyglądać głupio z szeroko otwartymi ustami. – Nie, nie chciałam mieć więcej dzieci – kontynuowała, walcząc z niemocą. – Ty mi wystarczałaś. Od samego początku byłaś taka cudowna, wymarzona, dzielna. Ale ojciec marzył o synu. Był w rejsie, kiedy do… dowiedziałam się, że znowu jestem w ciąży. Chciałam u… sunąć. – Mamo? – wyrwało mi się. – Wiem, to straszne. Nie mogłam, a po… potem miałam wyrzuty sumienia. Próbowałam mu to wynagrodzić. Potrzebował mnie. Starałam się za bardzo. Jego tak trudno kochać. Ty to co innego… A on wciąż pakował się w kłopoty, bardziej potrzebował mojej pomocy. Nigdy nie dorósł. Ty byłaś dorosła… już jako dziecko, dlatego obarczałam cię ponad miarę… Przepraszam… – mówiła coraz ciszej, znowu zapadała w sen. Opuściłam szpital jak błędna. Kochała mnie! Nieważne mniej czy bardziej niż Stefana. Kochała mnie. Teraz mogłam poradzić sobie z całym światem! Już ja się wezmę za tego mojego braciszka! Czytaj także:„Wpadłam w nałóg przez traumę, którą zafundował mi ojczym. Nie mogę znieść myśli, że moja mama o wszystkim wiedziała”„Udawał szarmanckiego bogacza, żeby mnie uwieść. Okazało się, że mój książę z bajki wcale nie jeździ na białym koniu”„Proboszcz chciał się pokazać przed biskupem. Kazał nam więc wydać fortunę na specjalne stroje dla naszych dzieci”
fot. Adobe Stock Mądrzy ludzie mówią: dziecko niczemu niewinne. Żebym to ja ich tak posłuchała, zanim osądziłam tę kruszynę, co się dopiero urodziła. Ale cóż to teraz da, takie narzekanie. Wiem, że muszę działać. I obiecuję sobie, że tej sprawy w życiu nie zaniedbam. Zaczęło się wiele lat temu temu Aż trudno uwierzyć, że tak długo mieszkamy już na tym osiedlu. Ojciec jako jeden z pierwszych kupił tu własne mieszkanie. Firma jego przynosiła dochody, a rodzice mieli głowę na karku. Niejeden do dziś im tego zazdrości, że wtedy tak im się udało. Dziś pewnie nie byłoby ich stać na własny dach nad głową, czasy się zmieniły i worki, które produkuje zakład taty, nie przynoszą już takiego dochodu jak na początku lat dziewięćdziesiątych. W ósmej klasie przeprowadziłam się z rodzicami na jedno z pierwszych osiedli strzeżonych w Warszawie. To było coś. Teraz ludzie na potęgę kupują apartamenty w takich miejscach, ale wtedy, kiedy przechodziłam przez bramę z ochroną, czułam się jak jakiś minister. Teraz to śmiesznie brzmi, ale nie miałam wtedy świadomości, że jesteśmy bogaci. Może to i dobrze, bo nie nauczyłam się z tego powodu zadzierać nosa. Osiedle położone było w samych środku dawnego blokowiska, które częściowo wyburzono. Zostali tylko ci, których nie stać było na dopłacanie sobie do innego lokalu. Teraz już wiem: były to rodziny najbiedniejsze i, co tu dużo kryć, patologiczne. Takie jak rodzina Tereski. Nie zwróciłam na nią na początku uwagi, mieszkała przecież dwie ulice dalej, a to w ósmej klasie podstawówki lata świetlne. To Franek, mój młodszy brat, pokazał mi ją pewnego dnia: – Zobacz, niezła laska, co? – zagadał, gdy wracaliśmy ze szkoły. Wzruszyłam wtedy tylko ramionami. Jaki ten mój brat dziecinny, pomyślałam nawet. Wydaje mu się, że taka dziewczyna będzie zadawać się z takim dzieciakiem jak on. Tereska bowiem już wtedy jako dziecko zwracała na siebie uwagę wyglądem. Blondyna z dużym biustem i w za krótkiej, jak na przyzwoitą dziewczynę spódniczce, mogła być pewna męskiego zainteresowania. Wydawała się na dodatek tego nieświadoma, taka niewinna, delikatna, miła. Bo to trzeba przyznać – Teresa wyrodziła się w swojej rodzinie. A przecież nie miała od początku lekko. Gnieździli się w szóstkę w jednym, zrujnowanym pokoju. Jej ojciec pił, a matka, no cóż, nie potrafiła mu się przeciwstawić, a z czasem zaczęła do niego dołączać w libacjach. Przerażała mnie ta sytuacja. Przeciwnie niż mojego brata. Jego zainteresowanie atrakcyjną sąsiadką nie ograniczyło się do obserwowania jej na ulicy. Pewnego dnia, a było to chyba już w szkole średniej, zdecydował się do niej zagadać. Pamiętam to jak dziś. Strasznie lało, a Teresa biegła spóźniona na lekcję do tej swojej zawodówki krawieckiej, bez parasola oczywiście i w za wysokich obcasach – już wtedy ubierała się jak dorosła kobieta. Franek zatrzymał się niby jakiś dżentelmen z filmu, zdjął kurtkę i tę nieznajomą Tereskę okrył. Ona coś tam chyba protestowała, ale w końcu dała się odprowadzić pod same drzwi szkoły. Franek nie mógł przestać o tym gadać do końca dnia, a ja czułam, że będą kłopoty. Bo mój brat „zaprzyjaźnił się” z Tereską od tego dnia. Tak właśnie mówił. – Nie jest moją dziewczyną, jesteśmy po prostu przyjaciółmi. Jakby na potwierdzenie tych słów kilka tygodni później poznał Sylwię, swoją pierwszą licealną miłość. Po niej pojawiły się kolejne dziewczyny, ale Teresa, przyjaciółka mojego brata, była zawsze. Jadła u nas obiady, a nawet moja mama wykupiła jej klasową wycieczkę. Jednym słowem stała się powoli jakby członkiem naszej rodziny. Nie bardzo umiałam się z tym pogodzić. Nie byłam zazdrosna, ale ta cała sytuacja wydawała mi się po prostu nienormalna. – Przyznaj się, że jesteś po prostu zakochany – droczyłam się nieraz z bratem. – To niemożliwe, żebyś taką atrakcyjną dziewczynę traktował jak siostrę. A jednak najwyraźniej tak właśnie było, bo czas płynął, a Franek i Tereska nadal się tylko... przyjaźnili. Musiało chyba być między nimi jakieś tajemne porozumienie, bo w podobnym czasie poznali swoje drugie połówki. Tereska zaczęła się spotykać z Ryśkiem, kolegą z osiedla, mój brat natomiast poznał na studiach Dankę i dał nam do zrozumienia, że to coś poważniejszego. Oczywiście wydawałoby się, że trudno o naturalniejszy koniec przyjaźni męsko-damskiej niż ślub jednej ze stron, ale tym razem stało się zupełnie inaczej. Tereska i Rysiek wprawdzie szybko podjęli decyzję o tym, by się pobrać (niewątpliwie pomogło im to, że wkrótce na świecie miał pojawić się Daniel) i zamieszkali w wynajętej klitce obok mieszkania rodziców przyjaciółki mojego brata, ale to niewiele zmieniło. Po ślubie Tereski Franek zaczął przyjaźnić się nie tylko z nią, ale z jej mężem. Stali się wręcz nierozłączni Rysiek prowadził komis samochodowy, a mój brat zaczął zaniedbywać studia – które zresztą w końcu porzucił – żeby mu w tym interesie pomagać. Chłopak, który kiedyś nie miał pojęcia, co to jest świeca zapłonowa i nie umiałby zmienić koła, nagle stał się zapalonym fanem motoryzacji. Nie opuścił żadnego zlotu miłośników starych samochodów, a nie minęło wiele czasu, gdy sobie takiego gruchota sprawił! Nawet rodzice musieli przyznać, że dzieje się coś dziwnego. – Musisz zrozumieć, Franiu, że Tereska ma teraz własne życie – tłumaczyła kiedyś mojemu lekkomyślnemu bratu mama. – Niedługo będzie mieć dziecko, musi dbać o swoją rodzinę. Ty powinieneś zainteresować się własnym życiem, bo jak tak dalej pójdzie, to Danusia cię zostawi. A to wspaniała kandydatka na synową – wzdychała wymownie w tym miejscu. Po moim bracie takie słowa spływały jednak jak woda po kaczce: – Nie rozumiem, o co wam wszystkim chodzi – złościł się. – To chyba normalne, że pomagam Ryśkowi rozkręcić interes. W tych czasach studia to strata czasu, liczy się konkretny fach w ręku. A Tereska? Przecież my się prawie nie widujemy! Niestety, nie była to prawda. Rodzice, pochłonięci sprawami firmy, nie mieli o tym pojęcia, ale ja, ucząca się w domu studentka, wiedziałam, co się dzieje. Rysiek wychodził do pracy bardzo wcześnie. Musiałam przyznać, że prosty, ale porządny z niego chłopak, starał się jak mógł. Kiedy tylko jego stary opel ruszał spod domu, mój brat zmierzał do Tereski. Pod byle pretekstem: a to źle się poczuła, a to trzeba jej zrobić zakupy. Z czasem przestałam nawet pytać, po co do niej idzie, nie chciałam słuchać kolejnych kłamstw. Przerażało mnie to, w co wpakował się Franek On sam nadal siebie oszukiwał, że nie jest zakochany, ale dla mnie jasne było, co się święci. Liczyłam jednak, że się opamięta. Przecież gdy tylko Rysiek wracał z pracy, był jego najlepszym przyjacielem. Jeździli razem po części, gotowali, a kiedy urodził się Daniel, wychodzili całą czwórką na spacery. Spytacie, czemu Ryśkowi taki układ nie przeszkadzał? Sama się nad tym zastanawiałam. Może po prostu przyzwyczaił się do obecności mojego brata, a może był tak pewien atrakcyjnej żony, że nie podejrzewał ją o zdradę? –To jest jakiś chory układ – stwierdziła narzeczona mojego brata i go rzuciła. – Ty mnie zdradzasz, ona jest dla ciebie najważniejsza – krzyczała. – Nawet jeśli naprawdę z nią nie sypiasz, to nic nie zmienia. To jest jakiś chory układ. Potem odeszła. Myśleliśmy, że Frankiem to wstrząśnie, że będzie chciał za wszelką cenę ją zatrzymać, ale on przyjął jej odejście ze stoickim spokojem: – Nie pasowaliśmy do siebie – wyjaśnił rodzicom. – To nie była dziewczyna dla mnie. To wy za wszelką cenę chcieliście mnie zmusić do małżeństwa z nią, ja jej nie kochałem. – A kogo kochasz, kto jest dziewczyną dla ciebie?! – nie wytrzymała mama. – Szczęśliwa mężatka z dzieckiem, z której mężem tak się ponoć przyjaźnisz?! Rozbijasz ich małżeństwo! – To są bzdury! – bronił się Franek. – Niczyjego małżeństwa nie rozbijam. Tyle lat wam tłumaczę, że Teresa to tylko moja przyjaciółka. Franek rzeczywiście nie widział chyba w swoim zachowaniu nic niestosownego i nie potrafił przewidzieć, że to wszystko zmierza wprost do katastrofy. Po kilku tygodniach zresztą oznajmił nam, że dostał pracę w Niemczech i wyjeżdża. Może głupio to zabrzmi, ale odetchnęliśmy z ulgą. – Może tam zapomni o tej całej Teresie – powiedziałam rodzicom. Potem nastąpiły inne wydarzenia i sprawy mojego brata zeszły na dalszy plan. Poznałam Sławka, zaczęłam szykować się do ślubu. Franek odzywał się, pisał e-maile. Był zadowolony, odkładał pieniądze na własne mieszkanie. Nie pytał, co u Teresy, a ja nie informowałam go sama z siebie, choć przecież wiedziałam, że urodziła drugie dziecko i że w jej małżeństwie chyba nie dzieje się najlepiej, bo coraz rzadziej widywałam Ryśka w domu. Zapytałam ją nawet o to pewnego razu: – Ach nie, wszystko dobrze – zapewniła mnie z uśmiechem. – Rysiek wyjeżdża co jakiś czas na kilka tygodni do Niemiec. Twój brat załatwił mu tam sezonową robotę, nie wiedziałaś? Byłam zaskoczona. Zapaliła mi się wtedy ostrzegawcza lampka w głowie. A więc jednak Franek nie zapomniał o niej. Podzieliłam się swoimi wątpliwościami z mamą: – Wiesz, to że załatwiał mu pracę, to jeszcze nic złego – uspokajała mnie. – Najważniejsze, że przestał rozbijać to małżeństwo. Może pozna tam kogoś i z czasem wszystko się ułoży. Mnie jednak złe przeczucia nie opuszczały Jak się okazało, nie bezpodstawnie. Bomba wybuchła kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Franek przyjechał wtedy niespodziewanie do rodziców, zasiadł do kolacji i oświadczył im: – Będę miał dziecko. „Tylko nie to” – pomyślałam. „Tylko nie to. To niemożliwe”. – To jakaś Niemka? – spytał po chwili milczenia ojciec. Ale ja już wiedziałam, zanim Franek, którego po raz pierwszy w życiu widziałam zmieszanego, zdążył odpowiedzieć. – Nie, to Polka. I znacie ją. Wszystko było jasne. Ale nikt nie chciał jeszcze wtedy w to uwierzyć. Bo to było zbyt straszne. – Teresa? – szepnęła mama – ale jak to jest możliwe? Przecież ona tu... dzieci... a ty tam... jej mąż... – nie wiedziała, co ma powiedzieć. I wtedy Franek opowiedział nam wszystko. Owszem, załatwił Ryśkowi pracę w Niemczech. Ale na swoje miejsce. Kiedy tamten jechał do Frankfurtu, Franek wracał do Polski. Nie zaglądał do domu, tylko jechał od razu do Teresy. Teraz nie wahał się nazywać jej już swoją ukochaną. Rysiek przez wiele miesięcy nie zorientował się, był przekonany, że Franek przyjeżdża do rodziców. W końcu Teresa zażądała rozwodu i wyłącznej opieki nad dziećmi. Spotkają się w sądzie. Dopiero wtedy to do niego dotarło. – Boże, rozbiłeś małżeństwo, pozbawiłeś dwoje dzieci ojca, nie tak cię wychowaliśmy. Zdradziłeś przyjaciela, co ty najlepszego zrobiłeś – krzyczał ojciec. – Nie masz już wstępu do tego domu. I Franek oczywiście wyszedł, coś tam jeszcze krzycząc o hipokryzji i o tym, jak się cieszy, że się od nas uwolni. Od tego czasu minęły 2 lata Dziecko Franka i Teresy urodziło się w styczniu. To córeczka, ma na imię Dominika. Widziałam ją raz, Teresa przebiegła z nią pod murem domu swoich rodziców. Zawołałam do niej odruchowo, ale może mnie nie poznała albo nie miała czasu, bo nawet się nie odwróciła. Moi rodzice wyrzekli się brata. Nikt z nas nie był na ich ślubie, nikt nie wymawia imienia ich dziecka. Jakby ani jego, ani Franka nigdy nie było. Do tej pory ja też brałam udział w tym buncie. Ale ostatnio przeczytałam ogłoszenie na słupie. Wiem, że powiesiła je Teresa, poznałam jej niestaranne pismo – ich córcia ma wadę serca, zbierają pieniądze na operację, liczy się każdy grosz. Już wiedziałam, co mam zrobić. Szkoda życia na obrażanie się. Jestem dość zamożna, mam dobrą pracę. Myślę, że będę mogła pomóc dziewczynce. Ale najważniejsze, że odbuduję relację z bratem. Jak to mówią, dziecko nie jest niczemu winne. Kupiłam największego misia, jaki był w sklepie. Mam nadzieję, że Dominisi się spodoba. Wczoraj Teresa powiedziała przez telefon, że mała uwielbia miśki. Albo mi się zdawało, albo moja bratowa miała gardło ściśnięte ze wzruszenia, gdy ze mną rozmawiała... ale może to tylko złe połączenie. Czytaj także:„Romans ojca zniszczył mi życie. Nie podeszłam do matury, mama przeszła załamanie nerwowe, a on nawet się nie odezwał”„Robiłam z siebie idiotkę, by poderwać faceta. Dałam sobie spokój, gdy nakryłam go z innym”„Każdy facet, którego kochałam, zostawiał mnie dla innej. I to nie młodszej, ładniejszej i bogatszej...”
moj brat robi mi dobrze